Kosmetyczni ulubieńcy #1

czwartek, 19 lipca 2018

in





Pisałam ostatnio, że zdecydowanie zakładka urodowa 
na tym blogu została totalnie zaniedbana, dlatego postanowiłam coś z tym zrobić.

Kosmetyki kocham całym swoim sercem i ten kto mnie zna - wie, że wszystko muszę przetestować co tylko stanie na mojej drodze, nieważne czy są to kosmetyki pielęgnacyjne 
czy kolorowe - wszystkie muszę je mieć! 
Często jest też tak, że kupuje i rzucam w kąt, dlatego jeśli o czymś mówię - to znak, że jest to produkt wart uwagi.
  Kolorówka to moja ślepa miłość i tutaj faworytów mam naprawdę sporo, dlatego na pierwszy rzut pokaże Wam moje ulubione kosmetyki do pielęgnacji, które kupuję już któryś raz z kolei. Ciekawa czy u was też dobrze się na  sprawdzają. 
To co, zaczynamy?



NUMER 1
Zacznę od produktów które odkryłam dość niedawno, bo w kwietniu i które pokochały... moje włosy, a są to cudeńka od marki Tresemme - szampon i odżywka do włosów zniszczonych Biotin+ Repair 7 z biotyną i kompleksem Pro-Bond. Przyznaje, że to moje pierwsze w życiu produkty do włosów, które kupuję tak długo regularnie. Jeszcze tak niedawno - miesiąc w miesiąc gdy kończył mi się szampon chodziłam godzinami po drogerii w poszukiwaniu "tego najlepszego" który zadowoliłby mnie chociażby w 80%. Ten zestaw trafił w mój gust idealnie - zapach i miękkość włosów po kąpieli to totalne mistrzostwo. Od kwietnia zauważyłam też, że zaczęły baaardzo szybko rosnąć mi włosy, nareszcie! Jeśli jeszcze nie testowałyście to pamiętajcie o nim przy najbliższych zakupach, ja ostatnio w rossmannie kupiłam w promocji (14.99) 3 opakowania na zapas!

NUMER 2 
Tu napiszę krótko, bo o balsamach nie lubię się rozpisywać. Jestem jedną z tych osób, które do regularnego smarowania ciała muszą być przymuszane... Dlatego też, jeśli ja zaczęłam regularnie balsamu używać to musi znaczyć, że ten musi być baardzo dobry. Jakiś czas temu w promocji dorwałam ujędrniające MLECZKO DO CIAŁA nivea Q10 Plus, nie będę ukrywać, że zachęciła mnie naklejka "efekty widocznie po 10 dniach" ( tak tak wiem, reklama zadziałała haha ) ale postanowiłam te 10 dni z tym mleczkiem wytrzymać i wiecie co? Zostało ze mną na dłużej, choć w to reklamowane ujędrnienie nie bardzo wierze - tak polubiłam efekt niebiańsko gładkiej i nawilżonej skóry, od kiedy zaczęłam go używać to jakoś tak bardziej polubiłam moje nogi ( a w szczególności uda ) Po 10 dniach nogi zaczęły wyglądać zdecydowanie lepiej i najlepszym dowodem były pochwały lubego, bo kto jak nie on najlepiej to oceni? 
Jeśli tak samo jak ja jesteście za leniwe na te wszystkie kremowania to spróbujcie, może i Was ten balsam zachwyci.

NUMER 3 
To mój produkt wszech czasów, tak oczywiste jest każde uzupełnienie jego braku, że sama w to nie dowierzam.   Batiste, XXL Volume, spray natychmiast zwiększający objętość. Powiem tylko tyle. Działa i to na tyle dobrze, że większość ludzi zachwala objętość i ilość moich włosów a jest ich niestety nie tak wiele jak bym chciała.Nawet nie liczę już ile opakowań zużyłam i wiem, że to nie tylko mój musthave, Monia - jeśli to czytasz to dziękuję Ci kochana za polecenie :*

NUMER 4 
Przy 4 muszę jednak wrócić jeszcze do tematu gładkich nóg. Przetestowałam już wosk, najlepszy depilator i mnóstwo kremów. Jednak nic nie daje takiego efektu jak maszynka, choć i ona ma kilka minusów, w tym jeden najgorszy... znasz ten moment gdy chcesz założyć kieckę, czy krótkie spodenki a nagle okazuje się, że Twoje nogi są całe w czerwonych kropkach? Ja niestety tak. Niewiele produktów u mnie ten problem niweluję. Od jakiegoś czasu bardzo polubiłam się z kremem do golenia Eos, to produkt, który używam w baardzo dużych ilościach, nogi są po nim super gładkie  i pięknie nawilżone. Ja w szczególności polubiłam się z zapachem Pomegranate Raspberry oraz Lavender Jasmine. 

NUMER 5
Były już kosmetyki do włosów, były do ciała, czas na twarz!  Tutaj akurat jestem nieco bardziej wybredna, ale znalazł się też i produkt z którym się nie rozstaje, a jest to peeling oczyszczający Loreal Skin Expert Rare Flowers. Używam go praktycznie codziennie od ponad roku. Zazwyczaj kupuję go w biedronce za całe 9.99zł i jestem od niego uzależniona. Uzależniona na 100%,bo mam wrażenie, że co zakupy to słyszę od męża "przecież dopiero co go kupowałaś", "kolejnyyyy", "już zużyłaś? chyba lejesz go litrami!" Prawda jest taka, że używam go do twarzy, do kąpieli, do nóg przed depilacją. Uwielbiam go. Jak już się na coś uprę to tak to własnie wygląda...


No dobra, jeszcze kilka produktów mogłabym tu wymienić, ale te chcę już zostawić i stworzyć z nich 
całą serie  i być może będę te produkty segregowała? 
Na kategorie, firmy? Co sądzicie?
 Jak podoba się Wam taki pomysł? 
Koniecznie dajcie mi znać! ;)






Nareszcie mogę Wam TO powiedzieć...

wtorek, 19 czerwca 2018

in


Istnieją w życiu chwile w których trzeba się wyciszyć, odejść na bok by móc wziąć głęboki wdech i pobyć samemu ze sobą. Jak nigdy wcześniej potrzebowałam właśnie tego. Potrzebowałam odseparowania, zresetowania, przewartościowania wielu kwestii i choć brzmi to może nie do końca radośnie to ten czas był dla mnie naprawdę dobry.
 Wiele nauczyłam się na nowo, przestałam gonić i doceniłam to co najważniejsze. Te wszystkie wydarzenia o których pisałam w poprzednim poście bardzo mnie wzmocniły, teraz śmiało mogę powiedzieć, że jestem silniejsza, bardziej uważna i świadoma.

 Nareszcie mogę Wam to powiedzieć... WRÓCIŁAM, jestem i nic mnie nie złamię. 
Z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy wracam do tego co kocham najbardziej. Do blogowania. Po długim czasie, który niekoniecznie mi sprzyjał - nadchodzi wiele pozytywów. Dostałam pracę, która pozwoli rozwinąć mi skrzydła również w kwestii blogowania co niezmiernie mnie cieszy. 
Fajnie jest móc robić coś co się kocha, fajnie jest móc rozwijać swoją pasję, fajnie jest uczyć się nowych rzeczy. Skorzystam na tym nie tylko ja, bo i dla Was będę miała dużo ciekawych rzeczy. Druga połowa roku będzie NASZA! 
Dziękuję za to, że jesteście. Za piękne i wzmacniające komentarze, wiadomości. Przez ostatnie 1,5 roku zebrałam tu ogrom cudownych ludzi.
Dziękuję, że jesteście <3




Przez to wszystko... straciłam motywację

piątek, 6 kwietnia 2018

in



Poprzedni rok był dla mnie wyjątkowo łaskawy, upłynął szybko i przyjemnie, bez większych problemów i z wiecznym uśmiechem na twarzy. Układało się wszystko, za to ten ledwo się zaczął a już sprawił, że wylałam morze łez. Jak zaczęło się sypać z początkiem roku, tak było tylko gorzej. Wszystko mnie dosłownie przerosło i przygniotło, zrezygnowałam z siłowni... zamknęłam się w czterech ścianach mojego mieszkania a później? Później było tylko gorzej.
Piszę o tym dopiero teraz, ponieważ wiem, że jestem już na samym końcu mojej walki, jestem w momencie w którym postanowiłam się otrząsnąć i iść do przodu, co by się nie działo - zamykam stary rozdział i walczę, WALCZĘ O SIEBIE.
Wiele razy pisałam Wam o motywacji, nie tylko o tym jak jest ważne by był ktoś obok, ale i o tym, że trzeba ją mieć przede wszystkim w sobie. Motywowałam, działałam i czerpałam z tego ogromną siłę i  przyjemność aż nagle sama znalazłam się w miejscu, z którego nie mogłam znaleźć wyjścia.
Zgubiłam się i załamałam... nie jestem osobą, która podczas problemów potrafi czerpać z nich siłę. Natłok przykrych wydarzeń sprawił, że oddaliłam się od czegoś co tak bardzo kocham. Przestałam pisać posty, wrzucałam tylko te zaplanowane wcześniej. Coś co mnie wcześniej motywowało i ciągnęło do przodu - zaczęło sprawiać gdzieś tam w środku ogromny ból. Przestałam ćwiczyć, zaczęłam jeść byle co, nie zwracając na nic uwagi. Przytyłam jakieś 3-4 kilogramy, ale to nie to było najgorsze... najgorsze było to, że nie potrafiłam czerpać przyjemności z życia. ,Myślałam, że jak rzucę to wszystko czym żyłam wcześniej to będzie łatwiej, ale nie... obudziłam się któregoś dnia i stwierdziłam, że jestem przez to jeszcze bardziej nieszczęśliwa, Wcale mi nie ulżyło.
 Nie miałam siły ani motywacji, dlatego wolałam chwilowo zniknąć niż na siłę pokazywać jaka to nie jestem szczęśliwa.
Zakładając bloga przyrzekłam  sobie, że będę sobą w 100% i nigdy nie będę pokazywała zakłamanego świata. Nie zawsze jest w życiu idealnie i kiedy coś się u mnie  spieprzy - nie chce na siłę pokazywać uśmiechniętej buzi.
Musiałam odpocząć. Ostatnie 3 miesiące dały mi porządnie po tyłku, Najpierw moje marzenia rozsypały się w ciągu kilku chwil i musiałam od nich odejść bez pożegnania, później straciłam bardzo ważną osobę w moim życiu. Uwierzcie, że nawet najsilniejszy człowiek w takim momencie poczułby się słaby a ja... ja w takim momencie dowiedziałam się o pewnych problemach zdrowotnych i posypałam się kompletnie. Nie ma chyba nic gorszego niż takie informacje w momencie, w którym i tak już nasza psychika jest słaba, ale chyba tak już musiało być, bo właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie warto tracić czasu i się załamywać.
 Nie warto tracić czasu na smutek, na złe chwile.
Nie warto dawać się ciągnąć w dół.
 Życie płata figle i tak już będzie zawsze. Trzeba być silnym i czerpać z każdego dnia tyle ile się da. Cieszę się, że to mnie obudziło.
 Nawet teraz, kiedy piszę ten post... jest mi zdecydowanie lżej.
Kocham ten stan, kocham przelewać  na bloga to co jest w mojej głowie, kocham się z Wami tym dzielić. Mam nadzieję, że następnym razem, kiedy wydarzy się coś co mnie załamie - wrócę do tego wpisu i znajdę w nim siłę.











Spodnie Cropp
Sweterek Only
Buty Adidas
Zegarek Gino Rossi
Torebka Ariella

Produkty 0 kcal w diecie - tak czy nie?

wtorek, 27 marca 2018

in



Wielu ludzi zastanawia się nad włączeniem produktów 0 kalorii do swojej diety. Przeszukując internet możemy spotkać wiele skrajnych opinii. Zastanawiacie się jak to jest naprawdę? Czy produkty, które nie posiadają kalorii wyrządzą więcej krzywdy niż dobrego? Postaram się przedstawić Wam moje stanowisko na ten temat. 
Zacznijmy więc od tego, że te produkty nie są oczywiście zdrowe, ale jeśli będziemy używać ich z głową, nie zaszkodzą nam a wręcz przeciwnie - pomogą uprzyjemnić nam okres redukcji wagi. 
Wszystko co spożyjemy w nadmiarze potrafi zaszkodzić, nawet witaminy! Dlatego we wszystkim trzeba znać umiar. Jeśli kupisz kilka sosów bez kalorii z zamiarem używana ich jako dodatku do zdrowych i zbilansowanych posiłków to dlaczego mają Ci te sosy zaszkodzić? No chyba, ze ktoś kupuje sos o pojemności 320 ml  z zamiarem spożycia go jednorazowo bądź jako zamiennik normalnego posiłku... wtedy faktycznie taki sposób odżywiania może nam zaszkodzić. 
Ja z produktów nie posiadających kalorii używam wszelkich smakowych sosów oraz smakowych kropelek That's the Flovour Drops, których używam do nadania smaku babeczkom czy dodaje kilka kropelek o smaku czekolady do kawy raz na jakiś czas. 
Stosując te produkty w rozsądnych ilościach nie musimy martwić się o nasze zdrowie. Ja wiem, że wszyscy przeciwnicy zawsze będą krzyczeć najgłośniej. ale mnie osobiście śmieszą komentarze ludzi, którzy zwracają mi uwagę na fakt, że swojego zdrowego omleta polewam sosem 0 kcal a sami na co dzień odżywiają się samym cukrem i tłuszczem.
 Moim zdaniem lepiej jest sobie uprzyjemnić zdrowy posiłek odrobiną sosu bez kalorii niż jeść coś co nam kompletnie nie smakuje,bo tym sposobem bardzo szybko porzucimy nasze postanowienia, W moim przypadku takie produkty wpływają na mnie bardzo dobrze, nie muszę rezygnować całkowicie ze słodkiego smaku i potrafię się cieszyć swoją dietą a spokój psychiczny jest dla mnie najważniejszy.
Osobiście mogę polecić produkty firmy Sport Definition - znajdzie u nich dużo fajnych dodatków w wielu smakach, a ich sosy są naprawdę pyszne, czekoladowy jest zdecydowanie pyszniejszy od takiego zwykłego sosu. 
Pamiętajcie - wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko znać umiar.
 Spróbujcie i przekonajcie się sami, jednemu nie posmakują a drugi nie będzie sobie wyobrażał bez nich diety, ale o tym musi zadecydować przekonując się na własnych kubkach smakowych :)





wszystkie produkty ze zdjęcia zakupicie na 
www.bodypak.pl

* przepis na pancakes z sosem czekoladowym 0 kcal znajdziecie tutaj 






Zupa krem z białych warzyw

niedziela, 25 marca 2018

in



Został Ci rosół a w nim trochę ugotowanych warzyw? Mam pomysł na wykorzystanie tych dobroci! Następnego dnia dogotuj kilka warzyw i ciesz się przepyszną zupą krem... Jej smak jest idealny. Takie danie fajnie syci a zawiera naprawdę mało kalorii. Spróbuj koniecznie tego dania!






Do przygotowania potrzebujemy:
( 2 porcja )

- 250 ml rosołu
- 200g kalafiora 
- 150 g ziemniaków
- 75 g selera
- 75 g pietruszki
- 25 ml śmietany kremówki
- ewentualnie plaster boczku i kilka grzanek do podania



Sposób przygotowania : 

  1. Wszystkie warzywa obieramy, kroimy w kostkę i gotujemy do miękkości
  2. Ugotowane warzywa dodajemy do rosołu, dodajemy śmietanę  i blendujemy do uzyskania gładkiej konsystencji 
  3. Podajemy z grzankami i podsmażonym, pokruszonym plastrem boczku
*porcja zupy podanej z grzankami i plastrem boczku to jedyne 300kcal


SMACZNEGO!








Bananowe fit PANCAKES

środa, 21 lutego 2018

in


Pancakes na śniadanie to idealny pomysł. Pełnowartościowy posiłek na słodko, który zaspokoi najbardziej wymagające kubki smakowe! Wystarczy kilka prostych składników i odrobina czasu...
Przygotuj  takie śniadanie dla swojej drugiej połowy, będzie zachwycona - gwarantuje!





Do przygotowania potrzebujemy:
( 5 szt - jedna porcja )

- 1 jajko L
- 100 g banana
- 30 g mąki owsianej
- 30 ml mleka 
- odrobina proszku do pieczenia
- 5 g oleju kokosowego


Sposób przygotowania ciasta: 

  1. Żółtko oddzielamy od białka.
  2. Żółtko, 50g banana, mąkę, proszek do pieczenia oraz mleko łączymy ze sobą blenderem 
  3. Białko ubijamy w oddzielnej misce na sztywną pianę, po czym łączymy je delikatnie dodając do masy. Odstawiamy na kilka minut.
  4. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i smażymy nasze placuszki na małym ogniu pod przykryciem. Ja dla efektów wizualnych użyłam foremki w kształcie serca.
  5. Gotowe pancakes układamy jeden na drugim - wcześniej smarując masłem orzechowym i przekładając resztą banana. Polewamy sosem i gotowe.
* jedna porcja to 430kcal

SMACZNEGO!



























Wyniki rozdania

Torebka ELLA red 
trafia do...

Pana Bogdana Czerwińskiego!

SERDECZNIE
GRATULUJEMY

W celu odebrania nagrody prosimy o wysłanie
 adresu do sponsora zabawy Ariella sklep

Modnie i wygodnie - na wyjście z przyjaciółką

sobota, 10 lutego 2018

in


Olę już kojarzcie, dlatego postanowiłam, że czas przedstawić ją Wam nieco bliżej. 
Poznałyśmy się maju 2017 kiedy zapytałam  o współpracę, długo nie czekałam na odpowiedz. Kilka chwil i już byłyśmy umówione na pierwsze zdjęcia. 
Wspólnie zaczęłyśmy tworzyć wpisy modowe, ale Ola nie tylko zajmuję się robieniem zdjęć! Bardzo często przejmuje też stery i dobiera mi stylizację. 
Własny styl i głowa pełna pomysłów - uwielbiam jej zapał! 
To nic, że mamy zupełnie inne gusta i zupełne inne spojrzenie na modę, nie raz  się gryziemy i nie zgadzamy ze sobą, ale dzięki temu ta współpraca bardzo dużo mnie uczy. 
Przyznaję, kiedyś dałabym wszystko za czyste i nudne zdjęcia, a teraz sama zaczynam kombinować i za to kochana bardzo Ci dziękuję! Nie wiem jak ja mogłam wcześniej narzekać, że Ola chce robić coś po swojemu! Teraz to ja zaskakuje ją i pokazuje, że ja też już zaczynam sama kombinować - za co dostałam ostatnio pochwały hihi 
Dlatego dziś ufam jej w 100% i nawet jeśli nie czuję się w czymś pewnie to próbuję, bo zrozumiałam, że dla takiej współpracy warto iść na kompromisy. Próbować, kombinować, uczyć się i szukać własnego stylu! Ola ukłony dla Ciebie!

Wracając do tematu
Jakiś czas temu Ola zaproponowała, że zabierze mnie do wyjątkowego miejsca byśmy mogły nareszcie się wygadać, bo nasze każde wyjście na zdjęcia kończy się tak samo - zamiast pracy... plotki hihi 
Inne gusta, ale te same charaktery... Ola i Paula 
MIESZANKA WYBUCHOWA!
Oczywiście spotykając się z Olą - zawsze jestem przygotowana na to, że w aucie ma aparat i bardzo dobrze, bo w drodze do restauracji Modelina Ola powiadomiła mnie, że tam robimy też  zdjęcia.
 Jak to dobrze, że zdążyłam ją świetnie poznać i nawet się nie zdziwiłam na te słowa! 

Rozgrzewająca herbata, mnóstwo pysznego jedzenia i idealna atmosfera do stworzenia luźnych zdjęć bez spiny w miejscu, które aż się prosi by zrobić tam coś ciekawego.,.
Efekty mówią same za siebie, dawno nie czułam się tak świetnie! Dlatego pierwszy raz pokazuję Wam aż tyle zdjęć!
Jak Wam się podoba? Ja nieskromnie napiszę, że jestem ZACHWYCONA 

Przy okazji polecam Wam właśnie restaurację Modelina, która znajduję się w Nowym Dworze Mazowieckim  i ich zaskakujące ( dosłownie ) jedzonko. Krem z pora, krewetki i UWAGA - brownie z boczkiem! Kubki smakowe wariują z rozkoszy. Musicie tego spróbować, my jeszcze tam wrócimy!
















]





Sweterek ; second hand
Spodnie : Lee
Kurtka : Sinsay
Torebka : Ariella
Buty : DEICHMANN

Zdjęcia : „Patrz oczyma, fotografuj sercem" - Aleksandra Skoczeń <3