Podsumowanie 2018 roku...

środa, 9 stycznia 2019

in


Kolejny rok za mną, a wydawało mi się, ze dopiero co pisałam podsumowanie 2017. W pewnym sensie czuje się zobowiązana podzielić z Wami choć małą częścią mojego życia. Blog już od dawna jest moim wielkim wsparciem, pamiętnikiem i jeśli to czytasz - dziękuje Ci za to, że znów ze mną jesteś!
Już od samego początku 2018 roku dostawałam tylko złe wiadomości, musiałam zakończyć pewien etap i znaleźć coś zupełnie nowego. Nie było to proste zadanie, bo całym sercem kochałam swoją pasje, czyli tworzenie mojego kanału na YT. Zaraz po jednej porażce, przyszła kolejna i choć teraz wiem, że wyszła mi na dobre, to był to bardzo ciężki dla mnie okres. Znów nadeszła bolesna „ selekcja” ludzi, którzy są wokół i kolejny raz z czasem okazało się za kim mogę pójść w ogień, a kto sam by mnie do niego wrzucił.
Przeżyłam, pogodziłam się z tym.

Gdy myślałam, że wszystko co najgorsze się skończyło i powoli wszystko się układa.... nadeszły problemy zdrowotne. Z jednego się otrząsnęłam to spadły kolejne smutki i odszedł z tego świata ktoś z kim nie zdążyłam się pożegnać z własnej głupoty i już zawszę będę miała o to żal do samej siebie.
Pierwsza połowa 2018 roku była niezwykle trudna, dużo sie zmieniło, rzuciłam praktycznie wszystko to co kocham i siebie odłożyłam na drugi plan, zaniedbałam pod każdym względem.

Na szczęście przyszedł taki dzień, kiedy powiedziałam DOŚĆ! I możecie wierzyć lub nie, ale od tego momentu wszystko zaczęło układać się na nowo - dosłownie jak w filmie.

Druga połowa roku okazała się być najbardziej rozwojowym okresem w moim życiu. I choć w głowie miałam wciąż wiele żalu do siebie, to w duchu zaczęłam mocno działać.
Wiem, odpuściłam po części bloga, bo nie lubię robić nic na sile. Nie chce by mój blog był kawałkiem marketingowego świata, dlatego byłam z Wami tyle, na ile dałam radę. Mój blog to kawałek mnie i pisząc ten post... czuje to niezwykle mocno! Mam nadzieje, że zaglądając tutaj czujecie to samo.


Pewnie jesteście ciekawi jak skończył się poprzedni rok? To mam nareszcie POZYTYWNĄ wiadomość. Skończył się idealnie. Zyskałam tak wiele sił, pracuje w czymś co uwielbiam robić i nadal mam przy sobie najważniejszych dla mnie ludzi. Ten rok mi pokazał czym jest przysłowie „co Cię nie zabije, to wzmocni”

Sam sylwester również był dla mnie smutną lecz piękną LEKCJĄ.... może kiedyś Wam o tym opowiem, ale nie martwicie się - spędziłam go świetnie 🙂
Mam tylko jedno zadanie na kolejny rok - zacząć myśleć o sobie, spełniać własne marzenia!


A jak Wasz rok? Nawet jeśli był ciężki to pamiętajcie jedno: CO NAS NIE ZABIJE TO WZMOCNI 💪🏼





11 pomysłów na prezent świąteczny

piątek, 14 grudnia 2018

in


Za niecałe dwa tygodnie święta a Ty nadal nie masz pomysłów na prezent? Znam to! Rok w rok ten sam dylemat... Dlatego aby Tobie było ciut łatwiej - przedstawię Ci moje pomysły a nawet polecę konkretne firmy i osoby z których będziesz zadowolona/y w 100%  :) Mam nadzieje, że się przydadzą :)


1. Sesja zdjęciowa - nawet świąteczna! Czy wiesz, że wiele fotografów wykonuje takie sesje nawet w styczniu?To świetny pomysł dla każdego. Możemy zakupić voucher na dowolną sesje i podarować go komu tylko chcemy!  Szczególnie polecam sesje u „Patrz oczyma, fotografuj sercem" - Aleksandra Skoczeń - od ponad roku jestem zadowolona z efektów naszej współpracy. Oczywiście zdjęcia, które własnie widzicie - są wykonane przez tą zdolniachę! 

2. Kosmetyki - jeśli nie wiesz co dać kobiecie, daj jej kosmetyki a będzie szczęśliwa! Jeśli nie wiesz jakich używa i co by chciała dostać to z pewnością sprawdzą się tutaj kosmetyki naturalne do pielęgnacji  Resibo. Szczególnie polecam olejek do demakijażu i peeling do twarzy - tego nigdy za wiele! Możesz również wybrać gotowe zestawy prezentowe :)

3. Kolejnym świetnym pomysłem jest voucher  na masaż relaksacyjny bądź modelujący sylwetkę. Ja korzystam z takich masaży u Masaż i endermologia modelowanie sylwetki Piotr Łątkowski i przyznam szczerze, że taki voucher bardzo  by mnie ucieszył. W tym przypadku możemy wybrac voucher na daną usługę lub  zwyczajnie kwotę do wykorzystania byśmy nie musieli się zastanawiać czego dana osoba potrzebuje. 

4. Jeśli jesteśmy w temacie urodowym to koniecznie muszę wspomnieć o makijażu permanentnym. Tutaj również mozemy obdarować daną osobę wybranym przez nas zabiegiem bądź kwotą do wykorzystania  w danym salonie. Nie znam kobiety, która by nie chciała budzić się z pięknie zarysowanymi brwiami, podkreślonymi ustami czy delikatną kreską... :)  Pamiętajcie by przed zakupieniem voucheru sprawdzić dobrze opinie o salonie wykonującym takie zabiegi.  To już nieco bardziej poważna sprawa. Jeśli nie znacie kogoś takiego to polecam Paulinę Puchalską z Pułtuska. Ja jestem zadowolona z makijażu brwi, który mi wykonała - efekt jest naturalny, nie przerysowany, brwi podkreślone są bardzo subtelnie. Wiem też, że przyjeżdżają specjalnie do niej osoby z różnych części Polski. Ona nie zrobi Wam krzywdy :)

5. Następna propozycja jest skierowania dla osób aktywnych i ćwiczących. Strój sportowy bądź zestaw suplementów to zawsze dobry pomysł. Ubrań sportowych nigdy za dużo! Tutaj polecam www.bodypak.pl - w jednym miejscu znajdziecie dosłownie WSZYSTKO.

6. Czas na kolejny voucher - powiększanie ust, mezoteriapia mikroigłowa lub mega hit ostatnich tygodni Meso BB ( rozświetlanie twarzy i poprawa koloru ) Medycyna estetyczna- Elwira Lisiewicz pomoże Wam coś wybrać :) Jeździ praktycznie po całej Polsce więc warto się do niej odezwać. 

7. Zegarek to dobry i zawsze trafiony prezent. W sklepie http://ginorossi.org/ kazdy znajdzie coś ciekawego w wybranym przedziale cenowym. Zegarki przychodzą zawsze pięknie zapakowane co jest dodatkową zaletą. 

8. Czas na nieco tańsze, ale również fajne prezenty, które zawsze się sprawdzają - kubki, talerzyki czy filiżanki z dowolnymi napisami bądź dedykacjami ( sklep https://nadzwyczajnie.pl/ jest w tym mistrzem! )  zawsze w tej kwestii się sprawdzą. Są takie osoby jak ja... które toną w kubkach a i tak kolejny przyjmą z ogromną radością hihi

9.  Słodycze! Ja wiem, że to brzmi banalnie, ale uwierzcie, ze ja jestem mistrzem w tej kwestii i kocham je kupować, dopasowywać i pakować w piękne pudełeczka. Kiedyś kupiłam ich za sporą sumę i zapakowałam w ogromny karton pełny różnych kolorowych  ścinek co by obdarowany musiał się troszkę nagimnastykować  :)

10. Przed sekundą pisałam o słodyczach a kolejna moja propozycja to karnet na siłownie lub bon na dowolną dietę w cateringu dietetycznym. Zbliża się nowy rok, nowe postanowienia i cele... Tylko w tym przypadku musisz być pewna/y, że dana osoba ucieszy się z tego prezentu, bo przecież nie możemy prezentem czegokolwiek sugerować. Pamiętajmy, że prezent ma cieszyć osobę, która  go dostała :) Tutaj warto polecić catering dietetyczny Slim Way - korzystałam z niego nie raz i będę do niego wracać.

11. Czy mały czy duży... zawsze ucieszy się z nowej szczoteczki do zębów. Szczególnie jeśli jest to szczoteczka Meriden wyposażona w najnowsze technologię. Kiddy, Smart, Professional... do wyboru, do koloru, ale jedno jest pewne - wszystkie są świetne! 




















Wyniki konkursu!

1ml kwasu hialuronowego - Weronika Waloch
Meso BB - Paulina Trzaska 


Lekkie gofry bez dodatku cukru i tłuszczu

środa, 14 listopada 2018

in


Gofry <3 Kto ich nie lubi? Mój mąż je uwielbia i ZAWSZE ma na nie ochotę, kiedy ja chce trochę schudnąć. Postanowiłam zrobić taką wersję, która zaspokoi i jego i mnie. Jedna sztuka to tylko  80 kcal ( B 4,4g T 1,9g W 11,7g )


Do przygotowania potrzebujemy:

- 70 g banana
- 1 jajko 
- 100g dowolnej mąki
- 60ml mleka
- 20g odżywki białkowej 
- proszek do pieczenia i odrobinka oleju do posmarowania gofrownicy
- ulubione dodatki 

Sposób przygotowania : 

  1. Gofrownicę smarujemy odrobiną oleju i nagrzewamy. Wystarczy posmarować ją raz, ja nie smarowałam pomiędzy pieczeniem. 
  2. Wszystkie składniki wrzucamy do miski i blendujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. Masa musi być gęsta. 
  3. Wykładamy masę na gofrownice i smażymy wg zaleceń producenta. Ja smażyłam ok 4 min 
Gotowe! Prościej się już nie da :)






Jesienna chandro żegnaj!

piątek, 12 października 2018

in

Jesienna chandra dopadła i mnie. Nigdy się nie spodziewałam, że poczuję to na własnej skórze. Kiedyś gdy ktoś mówił, że nic mu się nie chce, bo jesień... szaro i ponuro to myślałam sobie skrycie "co za leń, co za marudzenie!" :P
Tymczasem sama znalazłam się na takim etapie gdzie otwieram oczy rano i już mi się nie chce NIC. Słoneczne dni jeszcze nie są takie najgorsze, ale kiedy tylko robi się pochmurno, to ja od razu podłamuję się wewnętrznie - nawet nie wiem czemu. Bardzo nie lubię tego stanu, sama go właściwie do końca nie rozumiem, ale to nie jest tak, że nie chcę tego zmienić. 
Dziś zaświeciło słońce i przeczytałam pewien bardzo ciekawy tekst, który zmotywował mnie tak bardzo, że podniosłam się z łóżka w kilka chwil - zadzwoniłam do przyjaciółki z informacją 
" TAK NIE MOŻE BYĆ OLA, ROBIMY ZDJĘCIA, KONIEC LENISTWA" 

Tekst o którym piszę to dzieło Alicji z bloga 
i choć nie znam jej osobiście to jej teksty działają na mnie tak intensywnie, że dziś zdaje sobie sprawę, że zawdzięczam jej kilka bardzo ważnych zmian w moim życiu. Alicja na swoim blogu porusza wiele ciekawych tematów, ale to jedyna osoba, która z niezwykłą lekkością pisze o samorozwoju na wielu płaszczyznach. Z jej wpisów płynie szczerość, która dziś już na blogach nie jest tak oczywista i często spotykana - może to dlatego akurat jej teksty dają mi tyle siły? 
Jeśli jej nie obserwujecie to koniecznie do niej zajrzyjcie a wsiąkniecie, obiecuje! 
 Jeśli potrzebujecie inspiracji, siły i motywacji -  to podałam Wam miejsce gdzie znajdziecie jej pod dostatkiem!
Tymczasem ja biorę długopis w dłoń i zaczynam planować najbliższy tydzień...
Miłego dnia!









Soniczne szczoteczki do zębów MERIDEN

czwartek, 6 września 2018

in

Ponad miesiąc temu zdecydowałam się wreszcie na zakup nowych szczoteczek do zębów dla całej rodziny. Do tej pory  z mężem używaliśmy szczoteczek elektrycznych, a synek miał swoją manualną i o ile nasze nie były najgorsze to jednak nie zachwycały, ja uwielbiam efekt perfekcyjnie gładkich zębów, dlatego mimo codziennej higieny ust - raz ja jakiś czas musiałam sięgać po paski wybielające, które pomagały utrzymywać mi ich nienaganną czystość i biel. 

Dużo czasu spędziłam na różnych blogach i forach zanim zdecydowałam się na zakup. Nie ukrywam, że bałam się zawieść,bo jednak za szczoteczki soniczne trochę trzeba zapłacić. Po długim namyśle zdecydowaliśmy się z mężem wybrać szczoteczki firmy meriden. Dla męża zamówiliśmy wersję szczoteczki SMART, która posiada trzy programy szczotkowania, ma dwa zegary odmierzające czas mycia zębów i można ją wygodnie ładować poprzez kabel USB, a ja, że jestem największą gadżeciarą  i chciałabym wszystko przetestować to wybrałam wersje PROFESSIONAL, która ma aż pięć trybów szczotkowania, automatyczny zegar i przepiękne przenośne opakowanie dzięki któremu możemy szczoteczkę zabrać wszędzie dla siebie.  
Do naszych szczoteczek postanowiliśmy również kupić wersję KIDDY dla naszego synka - i tutaj właśnie miałam największe obawy, ponieważ Natan bardzo bał się szczoteczek elektrycznych i nie chciał nimi myć ząbków... miał swoją manualną i do żadnej innej nie chciał się przekonać, ale...

Kiedy już przyszła paczka to cała nasza trójka po pierwszym myciu była bardzo zadowolona. Synek bez problemu przekonał się do nowej szczoteczki, która przy myciu bardzo fajnie się podświetla - co zachęca mojego urwisa do szczotkowania i delikatnie drga. Nareszcie nie muszę pilnować za każdym razem i doczyszczać jego ząbków za niego! Jeśli macie dzieci to zapewne znacie ten ból!
Wersja SMART - co mogę powiedzieć więcej? Mąż jak to mąż - mówi, że szczoteczka dobrze myje, fajnie wygląda ( wybrał sobie czarną i co ma więcej mi powiedzieć? Więcej to ja się nawet nie spodziewałam haha. Za to ja o wersji PROFESSIONAL mogłabym się rozpisać na cały kolejny post, bo PO PIERWSZE - w końcu po każdym szczotkowaniu czuję, ze moje zęby są idealnie czyste! PO DRUGIE - już po kilku myciach zauważyłam wyraźną różnicę w bieli zębów, czym jestem najbardziej zachwycona, a PO TRZECIE - posiada gumowaną końcówkę, a przecież wiadomo, że higiena jamy ust to nie tylko zęby, ale również język i wewnętrzna strona policzków. No i wygląd, fajne pudełeczko, można wszędzie je zabrać... kobiety mnie zrozumieją :)

Teraz jedyne czego żałuje - to, że nie kupiłam tych szczoteczek wcześniej. Człowiek kupuje czasami totalne bzdety, ale już na porządną szczoteczkę sobie żałuje. Po ponad miesięcznym użytkowaniu z czystym sumieniem mogę je Wam polecić! Jeśli nadal nie próbowaliście szczoteczek sonicznych, to rozważcie ich zakup.

Na koniec mam dla Was jeszcze jedną niespodziankę! Kilka dni temu postanowiłam napisać do firmy http://www.meriden.pl/ z informacją, że będę pisała o nich post - nie ukrywając, że będzie to post polecający, ponieważ jestem z nich zadowolona i zapytałam czy nie chcieliby podarować choć jednej szczoteczki moim obserwatorom... i odpowiedź bardzo mnie ucieszyła! Mam dla Was do rozdania dwie szczoteczki - jedną SMART i jedną szczoteczkę KIDDY
Dlatego już jutro na moim facebooku ruszy konkurs! 







Kochani!

Wszystkim bardzo dziękujemy za udział w konkursie! 
Podobało nam się naprawdę dużo odpowiedzi i dlatego postanowiliśmy
 nagrodzić nie dwie, a trzy osoby :)

Szczoteczka SMART wędruje do Pani Sylwii Polasik, która oczarowała nas 
swoją wierszową przeróbką pewnej reklamy! :)

Szczoteczka KIDDY wędruje do jednej ze stałych i wiernych obserwatorek bloga, która 
szczoteczkę pragnie podarować siostrzeńcowi - Pani Kinga Kalinowska  :)

oraz kolejną dodatkową nagrodę - szczoteczkę KIDDY  otrzymuje 
Pan Maciej Kujawa, który szczoteczkę przekażę swojemu synkowi!



Wszystkim zwycięzcom serdecznie gratulujemy i życzymy miłego użytkowania!

Dla  tych, którym nie udało się zdobyć nagród - wysyłamy uśmiech i informację, że to jeszcze nie ostatnia taka akcja z marką MERIDEN! 
Trzymamy kciuki za Wasze powodzenie w nadchodzących konkusach!

50 dni do nowej siebie, wchodzisz w to?

czwartek, 30 sierpnia 2018

in


XXI wiek - totalnie wyidealizowany świat i pełna gonitwa za nieistotnymi rzeczami.
Każda z nas chce być perfekcyjna pod każdym względem, ale większość z nas nie patrzy na to co najważniejsze, bo oczywiście fajnie jest mieć jędrną pupę i płaski brzuch, ale dlaczego w drodze do IDEAŁU - nie zwracamy uwagi na swoje wnętrze?
Katujemy się dietami cud i męczymy ćwiczeniami, które mają za zadanie jak najszybciej nas wyszczuplić i uszczęśliwić... a dlaczego nie spojrzymy na to inaczej?
Długoterminowe i dopracowane cele dają nam zdecydowanie fajniejsze efekty i to nie tylko te zewnętrze, ale przede wszystkim wewnętrzne - takie, które pozwalają nam na siebie spojrzeć z zupełnie innej strony.
Chociaż raz w życiu spróbuj podejść do tego zupełnie inaczej. Usiądź, pomyśl i ZAPISZ - co chcesz osiągnąć czy zmienić, ale koniecznie połącz kilka rzeczy w jeden długoterminowy cel zamiast rzucać w myślach szybkie i puste CHCE SCHUDNĄĆ 5 KILOGRAMÓW... Ja rozumiem, ze każdy wolałby jak najszybciej osiągnąć cel i mieć spokój, ale nie tędy droga, bo tak samo szybko utracimy efekty i znów znajdziemy się w dołku, ze smutkiem na twarzy.
Dlatego ustal cel, który przybliży Cię do samej siebie, przybliży  do realizacji marzeń, ale też pozwoli osiągnąć zdecydowanie więcej, taki który rozwinie Cię również wewnętrzne i usatysfakcjonuje w pełni.
Na przykład taka ja... zawsze chciałam schudnąć i schudłam 14 kg, biegałam, ćwiczyłam, jadłam zdrowo, ale po osiągnięciu celu wciąż nie potrafię biegać  a wiecie dlaczego? Dlatego, ze bieganie uważałam, że coś co muszę robić by schudnąć, nie za marzenie, nie chciałam nauczyć się biegać, chciałam spalać kalorie i to był mój błąd. Po ponad roku ja wciąż nie jestem w stanie przebiec kilku kilometrów bez zatrzymywania się i zastanawiam się - dlaczego byłam tak głupia? Przecież przez ostatni rok mogłam osiągnąć zdecydowanie więcej jeśli tylko byłabym na tyle mądra by nie iść na skróty.

Dlatego teraz  przez najbliższe 50 dni będę uczyła się stawiać sobie cele na nowo. Cele, które w jakiś sposób będą się ze sobą łączyły. Chcę konsekwentnie iść jasno określoną przez siebie drogą. Dobrze przemyślaną i zaplanowaną. Chce nauczyć się ŻYĆ BARDZIEJ, żyć dla siebie, spełniać się jeszcze mocniej. 50 dni do nowej siebie. 5 małych kroczków w stronę marzeń. Kilka małych rzeczy, rytuałów i zmian. DLA SIEBIE. Kilka rzeczy z których rozliczę się po tym czasie sama ze sobą, z których mam nadzieję będę mogła być dumna, bo nie ma cięższej i bardziej satysfakcjonującej pracy niż praca nad samym sobą.

Zrób coś dla siebie, spróbuj. To mogą być małe rzeczy, ale z czasem
 staną się bardzo ważne.
Wchodzisz w to? 
Mam ogromną nadzieję, że tak!




Kosmetyczni ulubieńcy #1

czwartek, 19 lipca 2018

in





Pisałam ostatnio, że zdecydowanie zakładka urodowa 
na tym blogu została totalnie zaniedbana, dlatego postanowiłam coś z tym zrobić.

Kosmetyki kocham całym swoim sercem i ten kto mnie zna - wie, że wszystko muszę przetestować co tylko stanie na mojej drodze, nieważne czy są to kosmetyki pielęgnacyjne 
czy kolorowe - wszystkie muszę je mieć! 
Często jest też tak, że kupuje i rzucam w kąt, dlatego jeśli o czymś mówię - to znak, że jest to produkt wart uwagi.
  Kolorówka to moja ślepa miłość i tutaj faworytów mam naprawdę sporo, dlatego na pierwszy rzut pokaże Wam moje ulubione kosmetyki do pielęgnacji, które kupuję już któryś raz z kolei. Ciekawa czy u was też dobrze się na  sprawdzają. 
To co, zaczynamy?



NUMER 1
Zacznę od produktów które odkryłam dość niedawno, bo w kwietniu i które pokochały... moje włosy, a są to cudeńka od marki Tresemme - szampon i odżywka do włosów zniszczonych Biotin+ Repair 7 z biotyną i kompleksem Pro-Bond. Przyznaje, że to moje pierwsze w życiu produkty do włosów, które kupuję tak długo regularnie. Jeszcze tak niedawno - miesiąc w miesiąc gdy kończył mi się szampon chodziłam godzinami po drogerii w poszukiwaniu "tego najlepszego" który zadowoliłby mnie chociażby w 80%. Ten zestaw trafił w mój gust idealnie - zapach i miękkość włosów po kąpieli to totalne mistrzostwo. Od kwietnia zauważyłam też, że zaczęły baaardzo szybko rosnąć mi włosy, nareszcie! Jeśli jeszcze nie testowałyście to pamiętajcie o nim przy najbliższych zakupach, ja ostatnio w rossmannie kupiłam w promocji (14.99) 3 opakowania na zapas!

NUMER 2 
Tu napiszę krótko, bo o balsamach nie lubię się rozpisywać. Jestem jedną z tych osób, które do regularnego smarowania ciała muszą być przymuszane... Dlatego też, jeśli ja zaczęłam regularnie balsamu używać to musi znaczyć, że ten musi być baardzo dobry. Jakiś czas temu w promocji dorwałam ujędrniające MLECZKO DO CIAŁA nivea Q10 Plus, nie będę ukrywać, że zachęciła mnie naklejka "efekty widocznie po 10 dniach" ( tak tak wiem, reklama zadziałała haha ) ale postanowiłam te 10 dni z tym mleczkiem wytrzymać i wiecie co? Zostało ze mną na dłużej, choć w to reklamowane ujędrnienie nie bardzo wierze - tak polubiłam efekt niebiańsko gładkiej i nawilżonej skóry, od kiedy zaczęłam go używać to jakoś tak bardziej polubiłam moje nogi ( a w szczególności uda ) Po 10 dniach nogi zaczęły wyglądać zdecydowanie lepiej i najlepszym dowodem były pochwały lubego, bo kto jak nie on najlepiej to oceni? 
Jeśli tak samo jak ja jesteście za leniwe na te wszystkie kremowania to spróbujcie, może i Was ten balsam zachwyci.

NUMER 3 
To mój produkt wszech czasów, tak oczywiste jest każde uzupełnienie jego braku, że sama w to nie dowierzam.   Batiste, XXL Volume, spray natychmiast zwiększający objętość. Powiem tylko tyle. Działa i to na tyle dobrze, że większość ludzi zachwala objętość i ilość moich włosów a jest ich niestety nie tak wiele jak bym chciała.Nawet nie liczę już ile opakowań zużyłam i wiem, że to nie tylko mój musthave, Monia - jeśli to czytasz to dziękuję Ci kochana za polecenie :*

NUMER 4 
Przy 4 muszę jednak wrócić jeszcze do tematu gładkich nóg. Przetestowałam już wosk, najlepszy depilator i mnóstwo kremów. Jednak nic nie daje takiego efektu jak maszynka, choć i ona ma kilka minusów, w tym jeden najgorszy... znasz ten moment gdy chcesz założyć kieckę, czy krótkie spodenki a nagle okazuje się, że Twoje nogi są całe w czerwonych kropkach? Ja niestety tak. Niewiele produktów u mnie ten problem niweluję. Od jakiegoś czasu bardzo polubiłam się z kremem do golenia Eos, to produkt, który używam w baardzo dużych ilościach, nogi są po nim super gładkie  i pięknie nawilżone. Ja w szczególności polubiłam się z zapachem Pomegranate Raspberry oraz Lavender Jasmine. 

NUMER 5
Były już kosmetyki do włosów, były do ciała, czas na twarz!  Tutaj akurat jestem nieco bardziej wybredna, ale znalazł się też i produkt z którym się nie rozstaje, a jest to peeling oczyszczający Loreal Skin Expert Rare Flowers. Używam go praktycznie codziennie od ponad roku. Zazwyczaj kupuję go w biedronce za całe 9.99zł i jestem od niego uzależniona. Uzależniona na 100%,bo mam wrażenie, że co zakupy to słyszę od męża "przecież dopiero co go kupowałaś", "kolejnyyyy", "już zużyłaś? chyba lejesz go litrami!" Prawda jest taka, że używam go do twarzy, do kąpieli, do nóg przed depilacją. Uwielbiam go. Jak już się na coś uprę to tak to własnie wygląda...


No dobra, jeszcze kilka produktów mogłabym tu wymienić, ale te chcę już zostawić i stworzyć z nich 
całą serie  i być może będę te produkty segregowała? 
Na kategorie, firmy? Co sądzicie?
 Jak podoba się Wam taki pomysł? 
Koniecznie dajcie mi znać! ;)