Od szybkiej diety do zmiany życia

poniedziałek, 13 marca 2017

in


Właśnie leżę i odpoczywam po obiedzie. Na obiad miałam zupę pomidorową gotowaną na udkach z kurczaka bez skóry, zabielaną jogurtem naturalnym zamiast śmietany, z dodatkiem pełnoziarnistego makaronu - bardzo mi smakowała. Leżę i jestem uśmiechnięta, najedzona... wcale nie narzekam jak to kiedyś miałam w zwyczaju, że zupa to nie obiad. Jeszcze pół roku temu na obiad musiałam mieć mięso, dużo mięsa najlepiej smażonego i  z dodatkiem ziemniaków albo frytek oczywiście tych smażonych w głębokim tłuszczu.
 Frytki  jadłam kilka razy w tygodniu... a surówki i warzywa? Mogłyby nie istnieć, bo po co? 
Miałam najeść się warzywami? 
Po takim daniu czułam się bardzo źle, często bolał mnie żołądek, byłam ociężała i wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem uzależniona od  jedzenia, że to mnie zgubiło i muszę coś zmienić, bo wcale tego nie lubię a wciąż to robię

Moje zmiany powoli zaczęły się we wrześniu, z małymi upadkami po to by od  listopada zmienić całkowicie swoje podejście do odżywiania. 
Choć nie było to proste i pierwsze miesiące wydawały się być bardzo ciężkie to dałam radę, bo wewnątrz byłam nastawiona na poważne zmiany.

Teraz jest zupełnie inaczej, po posiłku czuje się lekko, mam ochotę iść na siłownie czy pobiegać. Nie uciekam od aktywności i nie szukam wymówek
Czuję się zdrowa, mam więcej siły
 Zrzuciłam już ponad 11,5 kg.
Nie pisze tu tego by się chwalić lecz po to by może choć jedna osoba dzięki temu się zmotywowała i  uwierzyła, że zmiany są możliwe jeśli tego bardzo się chce, że możemy żyć zupełnie inaczej i wcale nie jest to niemożliwe
Kilka dni temu dostałam wiadomość " - 11 kg w ponad 4 miesiące? To bardzo słabo ja tyle schudłem w miesiąc"
Czy zazdroszczę tej osobie?
 Nie - wręcz przeciwnie. 
Teraz jestem zdania, że czym wolniej wszystko idzie tym bardziej się do tego przyzwyczajamy. 
Wiem po sobie, że dla mnie miesiąc to byłoby zbyt mało czasu
Dopiero teraz po czterech miesiącach czuje, że pełnowartościowe posiłki to mój nawyk i nie łapię już byle czego w pośpiechu. Co wieczór przygotowuje posiłki na następny dzień i nie sprawia mi to trudności. 
Oczywiście, że nadal zjem czasem fast food'a czy wypiję drinka, ale nie na co dzień.

Kiedyś sobie wmawiałam, że nie dam rady a dziś czym więcej mam rzeczy do zrobienia tym lepiej wszystko ogarniam.
Daje sobie jeszcze dwa miesiące, a później koniec redukcji.
 Będę jeść to samo co teraz, tylko w nieco większych ilościach, ale nie zamierzam tego porzucać . To mi smakuje i czuje się świetnie - tylko nowego smaku trzeba nauczyć się z CZASEM. 
Nie mam w głowie myśli by jak najszybciej schudnąć i znów moc jeść pizzę na śniadanie, obiad i kolacje. Nie tędy droga
Ujemne kilogramy to wielki pozytyw mojego nowego życia, którego wciąż się uczę i to w ten sposób należy do tego podchodzić.
Cieszę się, że waga leci, ale najważniejsze jest to, że mam lepsze wyniki badań, nie łapią mnie silne bóle przez które nie raz lądowałam w szpitalu i mam siłę by bawić się z moim synkiem - niby nic a jednak to bardzo dużo.
Kiedy jadę na zakupy do centrum handlowego to jedzenie nie jest moim pierwszym punktem który mam w głowie. Czuję się wolna i spokojna psychicznie. To jest niezastąpione uczucie i zrozumie je tylko ten, który przeszedł taką drogę jak ja.
Trzeba być silnym i wierzyć w siebie. 

Nie pozwól by jedzenie nad Tobą panowało i niszczyło Twoje życie
Nie warto 



Powiększanie ust kwasem hialuronowym - tak czy nie?

środa, 8 marca 2017

in


Dzisiaj przychodzę do Was z tematem jakiego jeszcze na blogu nie było, jestem również kobietą i tematy urodowe nie są mi obce. 
Jak każda z kobiet mam swoje kompleksy i te duże i małe. Jednym z nich były zawsze usta, może nigdy nie były jakieś malutkie, ale za to płaskie a bardzo podobał mi się efekt pełnych ust.
 Temat powiększania ust wciąż jest tematem tabu i kojarzy się bardzo źle jednak coraz więcej kobiet zaczęło usta powiększać - u jednych wygląda to pięknie i świeżo a u innych efekt bywa bardzo przerysowany przez co powstało wiele stereotypów twierdzących, że powiększanie ust jest  kiczem, wygląda źle a kobiety decydujące się na taki zabieg nazywa się czasem bardzo brzydko... 

Co skłoniło mnie do zabiegu?

Po kuracji silnym antybiotykiem, która trwała pół roku stan moich ust bardzo się pogorszył, były one suche, spierzchnięte i straciły dużo koloru a linie zaczęły się zacierać... Ubolewałam nad tym bardzo, czas mijał a one nie wracały do swojego wyglądu z przed leczenia,  głównie dlatego postanowiłam poddać się zabiegowi powiększania i nawilżania ust kwasem hialuronowym w gabinecie  z którego korzystały moje znajome i bardzo sobie chwaliły. 
Ja wybrałam kwas firmy STYLAGE, który w swoim składzie zawiera także znieczulenie a sam produkt daje piękny efekt nawilżenia.
Cały zabieg trwa 20-30 minut, w którym jest czas na nałożenie kremu znieczulającego ( 10 minut ) samo kłucie to kilka chwil i przyznam szczerze, że więcej czułam strachu przed zabiegiem niż samego bólu. 
U mnie po godzinie od zabiegu z ust zeszło opuchnięcie, zostały jedynie dwa malutkie siniaki po których nie było śladu już następnego dnia. 
Ilość preparatu jaka została u mnie wykorzystana to 1 ml przez co efekt jest naprawdę delikatny i przede wszystkim naturalny. 
Tak mogę użyć tego słowa ponieważ nikt z mojego otoczenia nawet tego nie zauważył gdyby nie fakt, że sama o tym ich informowałam
Nie żałuję, że zdecydowałam się na taką zmianę, ponieważ teraz czuje się zdecydowanie lepiej sama ze sobą. 
Moje zdanie na temat wszelkich poprawek jest jedno - jeśli czuje się ze sobą źle i mam okazję to zmienić to dlaczego nie? 
Jeśli wszystko robimy z wyczuciem to nie zrobimy sobie krzywdy. Warto również wybrać się do salonu, który znamy i widzieliśmy efekt zabiegu na swoich znajomych.


Ja swój zabieg wykonałam w Powiększanie Ust Kwasem Hialuronowym Elwira Lisiewicz i szczerzę mogę polecić - szczera i bardzo ciepła kobieta, która potrafi doradzić i co najważniejsze zna się na rzeczy <3 
Pani Elwira przyjmuję w :
- Sokołowie Podlaskim 
- Nowym Dworze Mazowieckim 
- Warszawie 

Jeśli wciąż zastanawiasz się nad powiększaniem ust, wybierz się na konsultację - to nic nie kosztuje a być może pozwoli Ci podjąć właściwą decyzję

Więcej informacji znajdziecie 
na facebooku
---> klikając tutaj


,










Zielony koktajl - jarmuż i kiwi w roli głównej

piątek, 3 marca 2017

in

Razem z At Amelia's home uwielbiamy koktajle i soki owocowo - warzywne, kiedy tylko jesteśmy razem robimy coś pysznego. Teraz padło na koktajl - dodałyśmy to co było pod ręką i wyszła nam przepyszna witaminowa bomba! W koktajlach nic nie jest zabronione, możemy je dowolnie modyfikować pod siebie - należy pamiętać tylko o jednym:  zawsze należy  dodać choć troszkę tłuszczy  by witaminy lepiej się wchłonęły i to wszystko. 



Do przygotowania potrzebujemy :

- kiwi
- jarmuż
- mandarynki
- jabłko
- nasiona chia
- woda

Celowo nie podaję ilości, dodajcie więcej tego co Wam najlepiej smakuje

Wszystkie składniki ze sobą blendujemy kontrolując gęstość wodą i gotowe. Bardzo szybkie i zdrowe- idealne na drugie śniadanie smoothie :)

Smacznego!





Kubek - sweethomesklep.pl




Fit tortilla z farszem na ciepło

środa, 1 marca 2017

in

Jednym z Waszych ulubionych przepisów z mojego bloga jest przepis na wrapy z kurczakiem i warzywami - postanowiłam więc zrobić kolejny przepis z ich użyciem. Tym razem z farszem na ciepło zamiast świeżych warzyw. Spróbujcie tego przepisu a nie pożałujecie! 


Do przygotowania potrzebujemy:
( na dwa wrapy )

-  150 g piersi kurczaka
- małą puszkę kukurydzy z czerwoną fasolą bonduelle "porcja na raz"
- 80 g pieczarek
- 50 g cebuli 
- 50 g papryki czerownej
- 2 placki tortilli - najlepiej pełnoziarnistej 
- ulubiony mix sałat
- 5 g oleju kokosowego 
- ulubione przyprawy do piersi ( u mnie papryka ostra i słodka, curry, sól himalajska i czosnek granulowany ) 

Sposób przygotowania: 


  1. Kurczaka kroimy w małą kostkę i smażymy z przyprawami na łyżeczce oleju kokosowego
  2. Kiedy kurczak będzie gotowy - dodajemy pokrojoną w kostkę : cebulę, paprykę i pieczarki. Smażymy kilka minut na małym ogniu.
  3. Kiedy cebula zmięknie dodajemy puszkę kukurydzy z fasolą, smażymy jeszcze 3 minuty i gotowe
  4. Tortille podpiekamy na patelni, wykładamy sałatą, farszem i zawijamy wg instrukcji na opakowaniu
* 1 Tortilla z tego przepisu ma niecałe 400 kcal

Smacznego!