Spódnica w paski

niedziela, 27 sierpnia 2017

in


Paski to moja miłość i kto obserwuje mojego bloga pewnie już to  zauważył.
 Moja siostra doskonale zdaje sobie z tego sprawę i jakiś czas temu  pokazała mi spódnicę  
właśnie w paski, ale pionowe - takiego ciuszka nigdy nie miałam więc właściwie od razu zapragnęłam ją mieć! 

Kiedy przyszła okazało się, że jest po prostu świetna a zarazem bardzo wdzięczna, bo wystarczy założyć do niej zwykłą koszulkę i mamy gotowy 
naprawdę fajny outfit
Jeśli założymy jeszcze do niej wyższe buty to razem z paskami osiągniemy optyczny efekt długich i smukłych nóg, osoby tak niskie jak ja na pewno to docenią hihi
Uwielbiam taką prostotę! 
Teraz wiem, że nie ma już co się bać długich spódnic, nawet mając 158 cm wzrostu :)

Jak Wam podoba się mój outfit na kawę z przyjaciółką?













Zdjęcia :
<3

Fit deser w 3 minuty! Czekoladowy mus z ekspandowaną gryką i owocami

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

in

Dawno nie było tutaj żadnego przepisu a przecież to od tego wszystko się zaczęło.
Czas nadrobić zaległości!
Ostatnio przyszła do mnie paczka
 od Soligrano
w której znalazłam ekspandowaną grykę
Przyznam szczerze, że nigdy jej nie jadłam, ale od razu na myśl przyszedł mi deser
Chrupiąca gryka, czekoladowy mus i świeże owoce... mniam
Mi posmakował bardzo
Do tego jest lekki i niskokaloryczny więc można się nim zajadać bez wyrzutów!
Spróbujcie koniecznie, to połączenie smakuje obłędnie :)



Do przygotowania potrzebujemy:
( 2 desery )

- garść ekspandowanej gryki ( http://www.soligrano.pl/ )
- 50g banana
- 10g kakao 
- 100g jogurtu naturalnego 
- 50g borówek
- 10g odżywki białkowej o smaku czekolady ( jesli nie masz dodaj łyżkę miodu )

Sposób przygotowania: 

  1. Banana, kakao, jogurt i odżywkę/miód blendujemy na gładką masę
  2. Do szklanek wsypujemy grykę, polewamy gotowym musem. Na wierzch układamy borówki i gotowe. Proste, prawda? :)
 1 porcja deseru to zaledwie 125kcal ( 14g węglowodany, 2g tłuszcz, 8g białko )


Smacznego!













Schudłam 14 kg i... pokochałam siebie

wtorek, 8 sierpnia 2017

in


Kilka dni temu udostępniłam na facebooku zdjęcie z podpisem, że to jest ten dzień w którym na wadze zobaczyłam równe -14 kilogramów i jak zwykle po tego typu opisach dostałam od Was mnóstwo wiadomości z zapytaniami jak to zrobiłam, co jadłam, co się zmieniło... O tym nie chcę się już za bardzo rozpisywać ponieważ napisałam to wszystko w tekście "Jak schudłam 10 kg bez wyrzeczeń ?" czy na yt w filmie "jak schudłam 12kg"
więc jeśli nie czytaliście/widzieliście to serdecznie zapraszam :)

Dziś jednak chciałabym podzielić się z Wami zupełnie czymś innym, nie tym w jaki sposób schudłam a tym co zmieniło się w moim życiu po zgubieniu nadprogramowych kilogramów. 
Zacznę od tego, że u mnie  dodatkowe kilogramy objawiały się nie tylko złym wyglądem, ale też brakiem pewności siebie. Nie lubiłam siebie, wstydziłam się swojego wyglądu i przez to zaczęłam odsuwać się od ludzi, na każdej płaszczyźnie mojego życia stałam w miejscu bez względu na to czy miało to bezpośredni związek z wyglądem, zamknęłam się w sobie.
 Gdy podejmowałam decyzję, że chce spróbować jeszcze raz pozbyć się tego co mi najbardziej przeszkadza, priorytetem było dla mnie to jak się czuję sama ze sobą, jak mocno bym chciała  ruszyć z miejsca i patrzeć inaczej na świat. 
Pierwsze dni były ciężkie, ale to jest normalne i nie będę tego rozwijać, bo najważniejsze jest to jak po tych kilku dniach, tygodniach zaczynałam zmieniać swoje myślenie o sobie i jak po każdym tygodniu w którym było mniej nawet o pół kilograma zmieniało się to w jaki sposób na siebie patrzę, tak jakbym z każdym dniem poznawała siebie od nowa, z każdym dniem moja pewność siebie rosła i zaczęłam rozumieć, że staję się powoli zupełnie inną osobą.
 Zaczynałam z głową pełną kompleksów, których wraz z upływającym czasem ubywało. 
Teraz wiem jak  niesamowicie ważne jest by nauczyć się doceniać i chwalić siebie.  
Wiem, że to co osiągnęłam zawdzięczam samej sobie i to sobie muszę pogratulować i wiecie co? Nauczyłam się tego. Potrafię być z siebie dumna i wiem, że to co mi się zdarza nie jest przypadkiem a konsekwencją moich działań. 

Nie robię już tego wszystkiego  z przymusu, zrozumiałam jak ważna jest walka o własne poczucie wartości i ile to daje korzyści. To nie jest tak, że odchudzając się walczyłam tylko i wyłączenie o cyferki na wadze, ja walczyłam o to by czuć się dobrze tam w środku, gdzieś w głębi serca.
Teraz lubię siebie, jestem szczęśliwa, żyje pełnią życia i chciałabym tym zarazić jak najwięcej osób. Chciałabym motywować i wspierać innych, bo wiem jak bardzo jest to ważne.
Zdrowy styl życia to nie tylko ujemne kilogramy. 
Teraz mam odwagę by działać i robić to co kocham, nie ma już we mnie tej dziewczyny, która bała się nawet marzyć. 
Kobieta piękna to kobieta pewna siebie i swoich wartości, dlatego jeśli coś robisz to rób to dla siebie, bo to Ty masz uśmiechać się patrząc w odbicie w lustrze. 



To nie dieta czy odchudzanie... a sposób na życie!

środa, 2 sierpnia 2017

in


Pamiętam jak na początku zmuszałam się do tego wszystkiego, jak bardzo sama sobie próbowałam wmówić, że to tylko chwilowy stan i wszystko nim się obejrzę wróci do normy...
 Na początku był cel, który miałam zamiar osiągnąć i poczuć się szczęśliwa. 
Cel osiągnęłam dość szybko i mimo wysiłku dość przyjemnie a tego się nie spodziewałam. Po drodze wiele się nauczyłam, wiele zrozumiałam i wiele też pokochałam, w pewnym momencie mojego życia po każdym treningu wchodząc do domu zamiast słów "kiedy to się skończy" coraz częściej i z większą radością zaczynałam mówić "od razu czuje się lepiej, jutro też idę" Tak samo z czasem było i z jedzeniem, to co na początku uważałam za "spoko da się przeżyć" po czasie przeszło na "ale to pyszne i jak dobrze się czuję" Zmieniał się mój wygląd, moje myślenie i moja głowa, ale zaczęło też zupełnie inaczej wyglądać moje życie... 
Nadeszło to czego się nie spodziewałam i nigdy bym o to nie podejrzewała siebie - przewartościowałam swoje życie i dziś mówię to głośno i  świadomie z czego jestem dumna. 

Kiedyś zmęczenie to był leń - dziś kiedy czuję lenia idę na trening ładować baterie. Kiedyś głód to była wieczna chęć jedzenia - dziś głód to ODŻYWIANIE mojego ciała i celowo napisałam tu jedno słowo dużymi literami, bo teraz wiem, że głód to nie może być chęć wrzucenia w siebie byle czego gdy jesteśmy głodni. Nasz organizm domaga się i zasługuje na pełnowartościowe jedzenie. Wiem, że dla niektórych może to kojarzyć się bardzo ciężko, ale mamy XXI wiek i by przygotować pełnowartościowy posiłek nie musimy się wcale mocno wysilać i tak samo jest z przekąskami. Mamy do dyspozycji internet, blogi i przepisy na szybkie i zdrowe posiłki znajdziemy wszędzie, tak samo na rynku istnieje już wiele produktów, które pomagają nam dbać o swoje ciała o czym sama doskonale się przekonałam, bo jak z głównymi posiłkami świetnie sobie radzę, tak z przekąskami miałam problem, ciężko było mi znaleźć coś co będzie pełnowartościowe i nie oszukujmy się... małokaloryczne ze względu na redukcję, która długo była również moim priorytetem. Pewnie teraz się zastanawiasz co takiego mam na myśli... :) 

Jeśli oglądasz mnie na YT to już wiesz, że znalazłam świetny zamiennik posiłku/przekąskę która spełnia powyższe wymogi i mówię tu o naturalnym koktajlu od Natural Mojo. 
5 łyżeczek produktu + 250ml mleka + łyżeczka oleju = 285 kalorii a w nich same dobre rzeczy, mnóstwo witamin i białka 
Do tego w smaku jest mega dobre i tu też mamy do wyboru kilka wariantów więc kazdy znajdzie coś dla siebie.  Ja jako fanka czekolady - nie mogłam nie wybrać FIT CHOCOLATE i czego chcieć więcej? Kod rabatowy również macie :D Wystarczy podczas zakupów wpisać kod SUPERBABKA i otrzymacie na całe zakupy na stronie https://www.naturalmojo.pl -15% i jeśli mowa o zakupach to polecam również PURE DETOX, bo co jak co, ale oczyszczanie naszego organizmu jest tak samo ważne jak jego prawidłowe odżywianie :)

To jak zmieniam się ja wiele osób widzi gołym okiem. Ja dziś wiem, że kiedy w naszej głowie coś się zmieni to wraz z tą zmianą będzie tylko prościej i to co uważaliśmy za trudność będzie z przynosiło wiele przyjemności. 
Dziś na pytanie "ile jeszcze na tą siłownię MUSZĘ chodzić " odpowiadam szczerze, że lubię to co robię i nie planuje przestać, bo po co jeśli to daje mi wiele dobrego? jeśli myślałabym w ten sposob to już po osiągnięciu celu bym przestała czyli po 5 miesiącach a dziś idzie już 10 miesiąc od kiedy zaczęłam treningi a ja to szczerze pokochałam. 

Lubię ten stan kiedy daje z siebie wszystko, lubię odreagować dzień ćwiczeniami. 
Jestem pełna energii i szczęśliwa co widać na załączonych zdjęciach...
 Lubię działać, lubię ciągle coś robić, pokochałam nową siebie a to jest dla mnie najważniejsze!
















Zdjęcia :
Dziękuję kochana!