Przez to wszystko... straciłam motywację

piątek, 6 kwietnia 2018

in



Poprzedni rok był dla mnie wyjątkowo łaskawy, upłynął szybko i przyjemnie, bez większych problemów i z wiecznym uśmiechem na twarzy. Układało się wszystko, za to ten ledwo się zaczął a już sprawił, że wylałam morze łez. Jak zaczęło się sypać z początkiem roku, tak było tylko gorzej. Wszystko mnie dosłownie przerosło i przygniotło, zrezygnowałam z siłowni... zamknęłam się w czterech ścianach mojego mieszkania a później? Później było tylko gorzej.
Piszę o tym dopiero teraz, ponieważ wiem, że jestem już na samym końcu mojej walki, jestem w momencie w którym postanowiłam się otrząsnąć i iść do przodu, co by się nie działo - zamykam stary rozdział i walczę, WALCZĘ O SIEBIE.
Wiele razy pisałam Wam o motywacji, nie tylko o tym jak jest ważne by był ktoś obok, ale i o tym, że trzeba ją mieć przede wszystkim w sobie. Motywowałam, działałam i czerpałam z tego ogromną siłę i  przyjemność aż nagle sama znalazłam się w miejscu, z którego nie mogłam znaleźć wyjścia.
Zgubiłam się i załamałam... nie jestem osobą, która podczas problemów potrafi czerpać z nich siłę. Natłok przykrych wydarzeń sprawił, że oddaliłam się od czegoś co tak bardzo kocham. Przestałam pisać posty, wrzucałam tylko te zaplanowane wcześniej. Coś co mnie wcześniej motywowało i ciągnęło do przodu - zaczęło sprawiać gdzieś tam w środku ogromny ból. Przestałam ćwiczyć, zaczęłam jeść byle co, nie zwracając na nic uwagi. Przytyłam jakieś 3-4 kilogramy, ale to nie to było najgorsze... najgorsze było to, że nie potrafiłam czerpać przyjemności z życia. ,Myślałam, że jak rzucę to wszystko czym żyłam wcześniej to będzie łatwiej, ale nie... obudziłam się któregoś dnia i stwierdziłam, że jestem przez to jeszcze bardziej nieszczęśliwa, Wcale mi nie ulżyło.
 Nie miałam siły ani motywacji, dlatego wolałam chwilowo zniknąć niż na siłę pokazywać jaka to nie jestem szczęśliwa.
Zakładając bloga przyrzekłam  sobie, że będę sobą w 100% i nigdy nie będę pokazywała zakłamanego świata. Nie zawsze jest w życiu idealnie i kiedy coś się u mnie  spieprzy - nie chce na siłę pokazywać uśmiechniętej buzi.
Musiałam odpocząć. Ostatnie 3 miesiące dały mi porządnie po tyłku, Najpierw moje marzenia rozsypały się w ciągu kilku chwil i musiałam od nich odejść bez pożegnania, później straciłam bardzo ważną osobę w moim życiu. Uwierzcie, że nawet najsilniejszy człowiek w takim momencie poczułby się słaby a ja... ja w takim momencie dowiedziałam się o pewnych problemach zdrowotnych i posypałam się kompletnie. Nie ma chyba nic gorszego niż takie informacje w momencie, w którym i tak już nasza psychika jest słaba, ale chyba tak już musiało być, bo właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie warto tracić czasu i się załamywać.
 Nie warto tracić czasu na smutek, na złe chwile.
Nie warto dawać się ciągnąć w dół.
 Życie płata figle i tak już będzie zawsze. Trzeba być silnym i czerpać z każdego dnia tyle ile się da. Cieszę się, że to mnie obudziło.
 Nawet teraz, kiedy piszę ten post... jest mi zdecydowanie lżej.
Kocham ten stan, kocham przelewać  na bloga to co jest w mojej głowie, kocham się z Wami tym dzielić. Mam nadzieję, że następnym razem, kiedy wydarzy się coś co mnie załamie - wrócę do tego wpisu i znajdę w nim siłę.











Spodnie Cropp
Sweterek Only
Buty Adidas
Zegarek Gino Rossi
Torebka Ariella

Produkty 0 kcal w diecie - tak czy nie?

wtorek, 27 marca 2018

in



Wielu ludzi zastanawia się nad włączeniem produktów 0 kalorii do swojej diety. Przeszukując internet możemy spotkać wiele skrajnych opinii. Zastanawiacie się jak to jest naprawdę? Czy produkty, które nie posiadają kalorii wyrządzą więcej krzywdy niż dobrego? Postaram się przedstawić Wam moje stanowisko na ten temat. 
Zacznijmy więc od tego, że te produkty nie są oczywiście zdrowe, ale jeśli będziemy używać ich z głową, nie zaszkodzą nam a wręcz przeciwnie - pomogą uprzyjemnić nam okres redukcji wagi. 
Wszystko co spożyjemy w nadmiarze potrafi zaszkodzić, nawet witaminy! Dlatego we wszystkim trzeba znać umiar. Jeśli kupisz kilka sosów bez kalorii z zamiarem używana ich jako dodatku do zdrowych i zbilansowanych posiłków to dlaczego mają Ci te sosy zaszkodzić? No chyba, ze ktoś kupuje sos o pojemności 320 ml  z zamiarem spożycia go jednorazowo bądź jako zamiennik normalnego posiłku... wtedy faktycznie taki sposób odżywiania może nam zaszkodzić. 
Ja z produktów nie posiadających kalorii używam wszelkich smakowych sosów oraz smakowych kropelek That's the Flovour Drops, których używam do nadania smaku babeczkom czy dodaje kilka kropelek o smaku czekolady do kawy raz na jakiś czas. 
Stosując te produkty w rozsądnych ilościach nie musimy martwić się o nasze zdrowie. Ja wiem, że wszyscy przeciwnicy zawsze będą krzyczeć najgłośniej. ale mnie osobiście śmieszą komentarze ludzi, którzy zwracają mi uwagę na fakt, że swojego zdrowego omleta polewam sosem 0 kcal a sami na co dzień odżywiają się samym cukrem i tłuszczem.
 Moim zdaniem lepiej jest sobie uprzyjemnić zdrowy posiłek odrobiną sosu bez kalorii niż jeść coś co nam kompletnie nie smakuje,bo tym sposobem bardzo szybko porzucimy nasze postanowienia, W moim przypadku takie produkty wpływają na mnie bardzo dobrze, nie muszę rezygnować całkowicie ze słodkiego smaku i potrafię się cieszyć swoją dietą a spokój psychiczny jest dla mnie najważniejszy.
Osobiście mogę polecić produkty firmy Sport Definition - znajdzie u nich dużo fajnych dodatków w wielu smakach, a ich sosy są naprawdę pyszne, czekoladowy jest zdecydowanie pyszniejszy od takiego zwykłego sosu. 
Pamiętajcie - wszystko jest dla ludzi, trzeba tylko znać umiar.
 Spróbujcie i przekonajcie się sami, jednemu nie posmakują a drugi nie będzie sobie wyobrażał bez nich diety, ale o tym musi zadecydować przekonując się na własnych kubkach smakowych :)





wszystkie produkty ze zdjęcia zakupicie na 
www.bodypak.pl

* przepis na pancakes z sosem czekoladowym 0 kcal znajdziecie tutaj 






Zupa krem z białych warzyw

niedziela, 25 marca 2018

in



Został Ci rosół a w nim trochę ugotowanych warzyw? Mam pomysł na wykorzystanie tych dobroci! Następnego dnia dogotuj kilka warzyw i ciesz się przepyszną zupą krem... Jej smak jest idealny. Takie danie fajnie syci a zawiera naprawdę mało kalorii. Spróbuj koniecznie tego dania!






Do przygotowania potrzebujemy:
( 2 porcja )

- 250 ml rosołu
- 200g kalafiora 
- 150 g ziemniaków
- 75 g selera
- 75 g pietruszki
- 25 ml śmietany kremówki
- ewentualnie plaster boczku i kilka grzanek do podania



Sposób przygotowania : 

  1. Wszystkie warzywa obieramy, kroimy w kostkę i gotujemy do miękkości
  2. Ugotowane warzywa dodajemy do rosołu, dodajemy śmietanę  i blendujemy do uzyskania gładkiej konsystencji 
  3. Podajemy z grzankami i podsmażonym, pokruszonym plastrem boczku
*porcja zupy podanej z grzankami i plastrem boczku to jedyne 300kcal


SMACZNEGO!








Bananowe fit PANCAKES

środa, 21 lutego 2018

in


Pancakes na śniadanie to idealny pomysł. Pełnowartościowy posiłek na słodko, który zaspokoi najbardziej wymagające kubki smakowe! Wystarczy kilka prostych składników i odrobina czasu...
Przygotuj  takie śniadanie dla swojej drugiej połowy, będzie zachwycona - gwarantuje!





Do przygotowania potrzebujemy:
( 5 szt - jedna porcja )

- 1 jajko L
- 100 g banana
- 30 g mąki owsianej
- 30 ml mleka 
- odrobina proszku do pieczenia
- 5 g oleju kokosowego


Sposób przygotowania ciasta: 

  1. Żółtko oddzielamy od białka.
  2. Żółtko, 50g banana, mąkę, proszek do pieczenia oraz mleko łączymy ze sobą blenderem 
  3. Białko ubijamy w oddzielnej misce na sztywną pianę, po czym łączymy je delikatnie dodając do masy. Odstawiamy na kilka minut.
  4. Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy i smażymy nasze placuszki na małym ogniu pod przykryciem. Ja dla efektów wizualnych użyłam foremki w kształcie serca.
  5. Gotowe pancakes układamy jeden na drugim - wcześniej smarując masłem orzechowym i przekładając resztą banana. Polewamy sosem i gotowe.
* jedna porcja to 430kcal

SMACZNEGO!



























Wyniki rozdania

Torebka ELLA red 
trafia do...

Pana Bogdana Czerwińskiego!

SERDECZNIE
GRATULUJEMY

W celu odebrania nagrody prosimy o wysłanie
 adresu do sponsora zabawy Ariella sklep

Modnie i wygodnie - na wyjście z przyjaciółką

sobota, 10 lutego 2018

in


Olę już kojarzcie, dlatego postanowiłam, że czas przedstawić ją Wam nieco bliżej. 
Poznałyśmy się maju 2017 kiedy zapytałam  o współpracę, długo nie czekałam na odpowiedz. Kilka chwil i już byłyśmy umówione na pierwsze zdjęcia. 
Wspólnie zaczęłyśmy tworzyć wpisy modowe, ale Ola nie tylko zajmuję się robieniem zdjęć! Bardzo często przejmuje też stery i dobiera mi stylizację. 
Własny styl i głowa pełna pomysłów - uwielbiam jej zapał! 
To nic, że mamy zupełnie inne gusta i zupełne inne spojrzenie na modę, nie raz  się gryziemy i nie zgadzamy ze sobą, ale dzięki temu ta współpraca bardzo dużo mnie uczy. 
Przyznaję, kiedyś dałabym wszystko za czyste i nudne zdjęcia, a teraz sama zaczynam kombinować i za to kochana bardzo Ci dziękuję! Nie wiem jak ja mogłam wcześniej narzekać, że Ola chce robić coś po swojemu! Teraz to ja zaskakuje ją i pokazuje, że ja też już zaczynam sama kombinować - za co dostałam ostatnio pochwały hihi 
Dlatego dziś ufam jej w 100% i nawet jeśli nie czuję się w czymś pewnie to próbuję, bo zrozumiałam, że dla takiej współpracy warto iść na kompromisy. Próbować, kombinować, uczyć się i szukać własnego stylu! Ola ukłony dla Ciebie!

Wracając do tematu
Jakiś czas temu Ola zaproponowała, że zabierze mnie do wyjątkowego miejsca byśmy mogły nareszcie się wygadać, bo nasze każde wyjście na zdjęcia kończy się tak samo - zamiast pracy... plotki hihi 
Inne gusta, ale te same charaktery... Ola i Paula 
MIESZANKA WYBUCHOWA!
Oczywiście spotykając się z Olą - zawsze jestem przygotowana na to, że w aucie ma aparat i bardzo dobrze, bo w drodze do restauracji Modelina Ola powiadomiła mnie, że tam robimy też  zdjęcia.
 Jak to dobrze, że zdążyłam ją świetnie poznać i nawet się nie zdziwiłam na te słowa! 

Rozgrzewająca herbata, mnóstwo pysznego jedzenia i idealna atmosfera do stworzenia luźnych zdjęć bez spiny w miejscu, które aż się prosi by zrobić tam coś ciekawego.,.
Efekty mówią same za siebie, dawno nie czułam się tak świetnie! Dlatego pierwszy raz pokazuję Wam aż tyle zdjęć!
Jak Wam się podoba? Ja nieskromnie napiszę, że jestem ZACHWYCONA 

Przy okazji polecam Wam właśnie restaurację Modelina, która znajduję się w Nowym Dworze Mazowieckim  i ich zaskakujące ( dosłownie ) jedzonko. Krem z pora, krewetki i UWAGA - brownie z boczkiem! Kubki smakowe wariują z rozkoszy. Musicie tego spróbować, my jeszcze tam wrócimy!
















]





Sweterek ; second hand
Spodnie : Lee
Kurtka : Sinsay
Torebka : Ariella
Buty : DEICHMANN

Zdjęcia : „Patrz oczyma, fotografuj sercem" - Aleksandra Skoczeń <3 

Prosto i z klasą - idealnie na walentynki!

niedziela, 4 lutego 2018

in


Walentynkowe stylizację najczęściej kojarzą nam się z klasyczną czarną sukienką i muszę przyznać, że mi ten wybór nieco się już znudził. 
Dlatego w tym roku mam w zanadrzu coś ciut innego.
Kto powiedział, że na randkę pasuje tylko sukienka? Ja coraz bardziej przekonuję się do spodni! W nich też można wyglądać elegancko, ale i seksowanie. Wystarczy tylko delikatnie poeksperymentować.
Niebieska koszula z ciemnymi spodniami wygląda dość zwyczajnie, ale jeśli przełamiemy  tą nudę czerwoną torebką - wyjdzie nam coś niesamowitego. 
Do tego ponętna czerwień na ustach i... mamy bardzo prosty, ale przyciągający look, prawda? 
Torebkę kolejny raz zdecydowałam się zamówić ze sklepu  Ariella - jeśli Wam również sie podoba to do 09.02.18r możecie ją zamówić z 15% rabatem! Wystarczy w koszyku użyć kodu LOVE15 

Jak podoba Wam się moja walentynkowa stylizacja?











Zachęcam do obserwowania jej strony! 

Dbaj o to bliskich, celebruj każdą chwilę.

niedziela, 28 stycznia 2018

in


Żyjemy w dziwnych czasach. Teraz dla ludzi ważne są dobra materialne, skupiamy się na drobnostkach nie zważając na to co najważniejsze... Nie dostrzegamy tego co powinno być na pierwszym miejscu. Znam to z autopsji, ja też chwilami potrzebuję głośnego STOP bym dostrzegła to co mam i to co dla mnie jest bezcenne.
W styczniu z mężem obchodziliśmy czwartą rocznicę ślubu. Spędziliśmy  ten dzień tak jak lubimy najbardziej. Dobre jedzenie, wino i czas we dwoje, tylko dla nas. Od kiedy mamy dziecko - takie chwilę doceniam zdecydowanie bardziej, bo nie zawsze jest to takie proste.
Najważniejszy jest CZAS, bo czym są prezenty, świecidełka i inne wymysły jeśli nie ma najważniejszego.... jeśli nie ma miłości. Nie mówię,że prezenty są złe, ale jeśli już je dajemy, to muszą one być dopełnieniem tego co celebrujemy. Zatrzymajmy się na chwilę i stwórzmy atmosferę pełną ciepła, więcej nie trzeba.
My z mężem zdecydowaliśmy, że każda nasza rocznica będzie wyglądała w zasadzie tak samo i wiecie co? Wcale nie jest mi z tym źle! Jedynie co zmieniamy to restaurację hihi
W tym roku trafiliśmy do Kuchni Smakosza, gdzie bez żadnych wyrzutów sumienia zamawialiśmy wszystko na co tylko przyszła nam ochota i tutaj właściwie na chwilkę muszę się zatrzymać i nieco Wam opowiedzieć, bo to miejsce wyjątkowo nas zaskoczyło. Tradycyjna kuchnia w nowoczesnym wydaniu - to coś co lubię najbardziej! Już dawno nie wyszłam tak bardzo zadowolona i najedzona z jakiegoś miejsca. Jeśli mieszkacie w okolicach  Warszawy to z całego serca polecam. Ja zakochałam się w polędwiczce wieprzowej w boczku z  sosem grzybowym i kopytkami - to danie, które musi tam spróbować każdy. Moje serce skradły również desery, jeśli znacie miejsce gdzie dostanę tak pyszną bezę z owocami czy sernik z białą czekoladą to jadę w ciemno! Jak widać niewiele mi trzeba do szczęścia :) Posiłek zjedzony w pięknym miejscu z ukochanym jest wart o wiele więcej niż najdroższy prezent dany w pośpiechu byle by tylko odhaczyć dzień, który jest fajną okazją aby móc się do siebie zbliżyć...













Dieta a wsparcie bliskich

wtorek, 23 stycznia 2018

in

Dziś przychodzę do Was z moimi przemyśleniami, wiele z Was we wiadomościach pyta mnie jak sobie poradzić kiedy jesteśmy w domu jedyną osobą, która próbuje zdrowo żyć a reszta nas kompletnie nie wspiera. Tak się składa, że w tym temacie mam trochę doświadczenia ponieważ przez pierwsze 9 miesięcy czyli w zasadzie cały okres mojej walki z kilogramami musiałam sobie radzić gotując dwa obiady dziennie, jeden dla mnie, drugi dla reszty domowników ponieważ moi bliscy mieli zupełnie inne spojrzenie na ten temat i tak samo było ze śniadaniem czy kolacją - to nie jest takie proste, ale dałam radę!


Dieta a wsparcie bliskich...

Zapewne już nie raz w złości wykrzyczałaś swoim bliskim, że nie wspierają Cie w Twoich postanowieniach,prawda? Zakazałaś im jeść przy Tobie chipsów, pizzy czy innych wysokokalorycznych rzeczy,  a jedną z Twoich najlepszych wymówek jest powiedzenie, że schudniesz jeśli i osoby z Twojego najbliższego otoczenia przejdą na dietę razem z Tobą... Tylko co jeśli to Ty potrzebujesz zrzucić kilka kg a np Twój facet kategorycznie odmawia jedzenia wspólnych fit posiłków? Przedstawię Ci jak to było w moim przypadku. Przeczytaj ten wpis do końca. Mam nadzieje, że doda Ci on wiele siły! 

Kiedy postanowiłam zrobić coś ze swoim kilkunastokilogramowym nadbagażem, mój mąż twierdził, ze jemu jest to zupełnie niepotrzebne i w żaden sposób nie dawal mi się namówić na wspólne odchudzanie. Nie bede oszukiwała - wiele razy kończyłam dietę w momencie kiedy ja na kolacje jadłam sałatkę a on obok siedział z pizzą i przez bardzo długi okres za moje niepowodzenie obwiniałam właśnie jego.  Jak żyć? Ja jem zieleninę a obok pachnie moją ulubioną pizzą? Wystarczyło jedno zdanie „kotku przecież nie jesteś gruba, zjedz chociaz kawałek” i Paulinka zamiast kawałka zjadała polowe pizzy... Znacie to?
Nie oszukam Cie jeśli przyznam, że taka postawa przez długi czas była dla mnie bardzo wygodna.  Przecież lepiej ulec niż wytrwać i pokazać swoją sile...  ale szybko zorientowałam się, że w ten sposób nie osiągnę NIC! 
Kiedy setny raz zaczynałam moją przygodę ze zdrowym stylem życia - coś we mnie pękło. Postanowiłam, że nie bede mojego męża prosiła by jadł dietetycznie ze mną, nie bede prosiła by nie jadł przy mnie fast foodow i słodyczy. Postanowiłam, że bede silna i zdecydowanie szczęśliwsza jeśli mi się uda osiągnąć sukces bez niczyjej pomocy! 
Z takim podejściem właśnie wtedy zaczęłam i pierwsze dni szły mi dużo prościej. 
Każdego dnia kiedy mój ukochany sięgał czekoladę i pytał czy chce kawałek - stanowczo odmawiałam - choć oczywiście ciekła mi ślinka, ale nie chciałam dać po sobie poznać, że mam na nią faktycznie ochotę. 
Pomyślisz sobie „co to za wyczyn odmówić czekolady?” I masz racje, żaden wyczyn, ale dochodziło oczywiście do dużo „mocniejszych” sytuacji. Na przykład kiedy ja na obiad czy kolacje jadłam przysłowiową ZIELENINĘ a mojemu facetowi smażyłam schabowe, frytki... robiłam na kolacje pyszne zapiekanki. Zdarzały się sytuacje, że zrobiłam mężowi kolacje i szybko uciekałam do łazienki, bo ze złości ciekły mi łzy. Często miałam dość swoich postanowień, ale chęć udowodnienia, że dam radę na szczęście wygrywała. 
Z każdym dniem było tylko łatwiej, dlatego możesz sobie teraz wyobrazić jaka byłam  dumna gdy po jakimś czasie weszłam na wagę a tam spadło pierwsze 5 kg! Skakałam z radości, dosłownie!
Mój facet był pewny, że podjadam, bo jak nigdy nie złamałam postanowień nawet na chwile a tu SZOOOK, Paula zrzuciła 5 kilogramów!
 Nagle mnóstwo miłych słów i pochwał. To była dla mnie tak ogromna nagroda... gdy nikt mi nie pomagał, nikt nie wspierał - dałam radę sama, to dopiero jest sukces! 
Wtedy poczułam, że jeśli będę wytrwała i nie zrezygnuję ze swoich postanowień - osiągnę wszystko.

Jasne, że zdecydowanie łatwiej i mniej boleśnie jest wtedy, kiedy te wsparcie w bliskich mamy, ale to nie jest tak, że jeśli go nie mamy to jesteśmy skazani na porażkę. 
To czy Ci się uda, czy wytrwasz - zależy TYLKO OD CIEBIE I TWOJEGO CHARAKTERU. Oczywiście możesz milion razy tłumaczyć swoje niepowodzenia zachowaniem innych, ale pomyśł czy warto? Czy coś tym zyskasz? W tym czasie możesz pokazać swój charakter, siłę i moc! Podejście to już połowa sukcesu, znam z autopsji.
 Także... przemyśl to i działaj!




Zdjęcie „Patrz oczyma, fotografuj sercem" - Aleksandra Skoczeń <3

Czas wszystko dokładnie weryfikuje. Podsumowanie kolejnego roku

wtorek, 16 stycznia 2018

in



Minął kolejny rok i kolejny raz to samo, czas sprawił, że na wiele rzeczy patrzę zupełnie innym okiem, wiele się zmieniło - to jasne, ale dziś jestem  mocno zaskoczona... Rok 2017 zweryfikował i zmienił WSZYSTKO.
 Co mam na myśli?
Nie chce narzekać, bo tak czy inaczej poprzedni rok moge uznać jako ten najlepszy i wlasnie w ten sposób chce na niego patrzeć. Spełniłam kilka marzeń, poczułam się spełniona też od wewnątrz i pokochałam siebie a dla mnie to najważniejszy aspekt do którego zawzięcie przez całe życie dążylam. Pomimo wielu złych rzeczy  poczułam wewnętrze szczęście - cudowne uczucie. 
Rok 2017 był zdecydowanie mój, zrobiłam WSZYSTKO co zaplanowałam, ale wiele też straciłam, wiele doświadczyłam i zauważyłam, wlasnie to skłoniło mnie by napisać tu tych kilka słów. 
Było szczęście, było mnóstwo uśmiechu i dobrych chwil, ale były i łzy, czasem bardzo gorzkie i bolesne. Często kiedy się spełniamy - jednocześnie doświadczamy przykrości. 
Kiedys usłyszałam, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i po części się z tym zgadzam, ale przekonalam się, że istnieje tez  druga grupa „przyjaciół” i dziś wiem, że poznajemy ich po tym jak znoszą nasze sukcesy. 
Sukcesy weryfikują wszystko - przyjaźnie, znajomosci i towarzyszące im uczucia... ktos kto był nam bardzo bliski nagle staje się wrogiem, może nie dosłownie, ale tak czujemy i tak wlasnie się dzieje, oddała się, bo fajnie było byc kimś lepszym i fajnie było pocieszać, ale duzo trudniej przez usta ludziom przechodzi pózniej  miłe słowo.
 Jesteś chudsza? Robisz coś fajnego? Coś Ci wyszło,udało się? Coś zdobyłaś czy osiągnęłaś?Spadaj!
 Tak puste a tak prawdziwe. 
Za kilkoma osobami moje serce dziś tęskni, ale wiecie co jest najważniejsze? Najważniejsze jest, by nauczyć się rozpoznawać ludzi, by w pewien sposób potrafić traktować innych „z wzajemnością” 
Teraz wiem, że kilku ludzi było tylko do tego momentu do którego to ja o nich zabiegałam, było, bo ja o to się starałam i mocno chciałam wierzyć, że postępuje właściwie. 
Rok 2017 nauczył mnie najważniejszej rzeczy, pokazał mi, że nie warto uganiać się za miłością, przyjaźnią i zainteresowaniem, bo jeśli druga osoba nie chce tego nam dać tak po prostu - to nie jest to warte NICZEGO. 
Jestem miękka, przepłakałam wiele dni, ale wiecie co? To było bolesne doświadczenie, ale niesamowicie potrzebne. 
W 2018 rok wkroczyłam z właściwymi ludźmi - lepszych wymarzyć sobie nie mogłam. Ktoś odchodzi, ktoś przychodzi... właśnie tak wygląda życie i z całego serca dziękuje Bogu, że postawił na mojej drodze też kilka prawdziwych i szczerych ludzi. Dziś wiem kogo docenić i za kim iść w ogień.  Wiem też, że teraz to czytają i czują to samo co ja. Bez nich nie byłabym dziś tu gdzie teraz jestem, dzięki nim stałam się silniejsza - DZIĘKUJĘ, KOCHAM WAS <3















Zdjecie - Aleksandra Skoczeń <3 

Lekka i zdrowa kolacja na ciepło. Podpłomyki z jajkiem i dodatkami

poniedziałek, 8 stycznia 2018

in


Nowy rok i nowe postanowienia. Wracam na bloga <3 W ostatnim czasie uświadomiłam sobie jak bardzo tęsknię za pisaniem, robieniem zdjęć i tworzeniem przepisów dla Was! To jest coś co kocham i chcę się na tym skupić. Kilka dni temu wstawiłam na fb zdjęcie podpłomyków i... oszaleliście na ich punkcie! Co prawda nie pomyślałam by zrobić zdjęcia na bloga, ale  mamy jedno - nie jest źle.
Koniecznie musicie ich spróbować, są nieziemsko pyszne!





Do przygotowania ciasta potrzebujemy:

- dowolną mąkę
- ciepłą wodę 
- sół
- odrobinę drożdży i cukru 

oraz dodatki 

- jajko
- serek śmietankowy 
- cebula czerwona
- boczek wędzony 
- pieczarki 
- ogórek kiszony
- szczypiorek 



Sposób przygotowania ciasta: 


  1. Do ciepłej wody dodać odrobinę cukru, soli i wymieszać z drożdżami. Odstawić na 5 minut.
  2. Po upływie 5 minut łączymy wodę z mąką i zagniatamy ciasto. Nie podałam ilości ponieważ ja to robię na oko, te ciasto wychodzi zawsze. Ważne jest tylko by odklejało się od rąk i nie było zbyt twarde. Wygniecione ciasto przykrywamy ściereczką i odkładamy na 20-30 min/ 
  3. Piekarnik nagrzewamy do 250 stopni. W między czasie kroimy warzywa. 
  4. Po upływie 20 minut ciasto podsypujemy mąką i wałkujemy na cieniutki placek, możemy też rozciągnąć je ręką.
  5. Ciasto smarujemy cieniutko serkiem, wykładamy wokół warzywa i w środek wbijamy jajko. 
  6. Pieczemy kilka minut ( grzanie góra, dół ) do zarumienia ciasta i ścięcia się białka.
  7. Posypujemy szczypiorkiem i gotowe

SMACZNEGO!




Dietetyczne wspomagacze w diecie i treningu

piątek, 5 stycznia 2018

in





Cześć! Dawno mnie tutaj nie było, ale zmiany w moim życiu i wieczny brak czasu wcale nie pomagają.  Powoli zaczynam przyzwyczajać się do nowego trybu życia i myślę, że za jakiś czas wszystko wróci do normy. Pewnie zastanawiacie się teraz co to za zmiany, prawda? Jakiś czas temu ukończyłam kurs wizażu i stylizacji paznokci, w związku z tym rozpoczęłam staż w salonie kosmetycznym - jestem tam każdego dnia po 8 godzin, później obowiązki domowe, czas dla rodziny i w zasadzie jest już noc... Na blogu ciut ciszej, ale pamiętajcie, że znajdziecie mnie też na moim kanale Youtube  filmów calkiem sporo wiec  jeśli ich nie widzieliście to serdecznie zapraszam!


Teraz przejdźmy do tematu, bardzo często dostaje wiadomości z pytaniami co z suplementacją i innymi wspomagaczami w mojej diecie, często również pytacie jak sobie radzę z brakiem czasu, co wtedy wybieram jeśli nie mam jak przygotować sobie posiłku.
Nie ukrywam, że kiedy zaczynałam zdrowo się odżywiać nie używałam nic więcej prócz odżywki białkowej, której również nie piłam samodzielnie, ale dodawałam raz na jakiś czas do moich ulubionych omletów, czy koktajli. Z biegiem czasu powoli eksperymentowałam, przed treningiem zaczęłam pić przed treningówkę i nie ukrywam, że działała, ale czym dłużej trwam w swoim nowym stylu życia, tym bardziej eksperymentuje i znajduję rzeczy, które mi pomagają czy ułatwiają by wytrzymać w swoich postanowieniach.
Dziś posiadam juz całkiem fajną listę moich ulubionych "wspomagaczy" oczywiście to często się zmienia, ale mam swoje HITY do których bardzo często wracam, chętnie je Wam przedstawię i krótko opisze.

Mój numer JEDEN to oczywiście odżywka białkowa bez której nie wyobrażam już sobie omleta na słodko, dzięki niej omlet jest puszysty i ma wyjątkowy smak. W zależności od tego jaki smak białka wybierzemy - taki otrzymamy omlet. Moim ulubionym jest ten czekoladowy, ale ostatnio spróbowałam z dodatkiem białka truskawkowego i teraz to on wygrywa! Tak jak pisałam wyżej, białka nie piję samodzielnie, wolę dodać je do normalnego posiłku.

Numer DWA to przedtreningówka choć nie biorę jej przed każdym treningiem. Wspomagam się wtedy, kiedy czuję taką potrzebę, czy jestem zmęczona. Nie chce przyzwyczajać organizmu, bo jeśli przesadzimy to z czasem przestanie ona na nas działać i o tym należy pamiętać, dlatego piję ją na zmianę z BCAA, które w składzie ma L-karnitynę i tu z czystym sumieniem mogę polecić --> ten produkt  Czasami przed aktywnością wybieram też kawę i muszę przyznać,że działa na mnie całkiem nieźle.

Czas na numer TRZY i jest to  jeden z moich sposobów na posiłek kiedy kompletnie brakuje mi czasu. Wystarczy mieszanka od Naturalmojo, 250 ml mleka i posiłek gotowy. Jeśli mnie obserwujecie na IG to zapewne już zdążyliście zauważyć, ze do tego produktu zawsze wracam. Nie piję go codziennie, ale raz na jakiś czas wybieram z braku czasu. Fajnie jest mieć w szafce takie cudo, kilka sekund i posiłek gotowy.

Numer CZTERY jest kolejnym sposobem na brak czasu, ale i na zachcianki, to mój ulubiony punkt! Tutaj znajdziemy już same przyjemności a mianowicie... batoniki i inne przysmaki zawierające białko, to też szybki sposób na przekąszenie czegoś co jest słodkie, smaczne a wartościowe, coś co syci na długo. Ja pokochałam całym sercem poduszeczki proteinowe z nadzieniem od sportDefinition co widać na załączonych zdjęciach! Smak orzech - wanilia trafił idealnie w moje upodobania i gdyby nie opakowanie... nie miałabym pojęcia, że w tym produkcie znajdę sporą ilość białka. Kolejnym bardzo podobnym smakowo produktem są sticksy czyli proteinowe batony tej samej firmy. 

Numer PIĘĆ to wszelkie dodatki do ciast, omletów czy innych słodkości.  Nauczyłam się wybierać zamienniki niezdrowych smarowideł typu nutella i zamiast typowej chemii używam wszelakich masełek orzechowych i mam już ich całkiem pokaźną kolekcję  - jeśli wciąż nie próbowaliście to polecam! Oczywiście one mają również sporo kalorii, ale nie zawierają sztucznych dodatków i cukru.  Jeśli dżemy to tylko z dobrym składem a miody tylko naturalne.

To będzie na tyle jeśli chodzi o moje dietetyczne wspomagacze choć... mogłabym do nich zaliczyć jeszcze wszystkie moje herbaty ( zielone, czerwone, ziołowe ) mam ich cale mnóstwo, ale nie będę się o nich rozpisywać. Mam nadzieje, że zaspokoiłam Waszą ciekawość. Koniecznie dajcie znać o czym jeszcze chcielibyście tutaj poczytać! :)


Moje ulubione białko, masło orzechowe oraz białkowe słodkości kupicie w sklepie https://www.bodypak.pl/pl/.










Zdjęcia - ''Patrz oczyma, fotografuj sercem" - Aleksandra Skoczeń <3